Bezkrólewie nie popłaca

Są zakłady pracy, które działają w osobliwy sposób.

Zatrudniają ludzi, funkcjonują, ale nie do końca wiadomo, jaka siła trzyma je przy życiu.

Dotyczy to zwłaszcza podmiotów państwowych, które mimo upływu lat wciąż bywają nieco odklejone od realiów gospodarki rynkowej.

To oznacza, że nie zawsze są tam egzekwowane te standardy, które stanowią normę w firmach prywatnych.

Jednym z przejawów tego stanu rzeczy jest brak profesjonalnego zarządzania, który z czasem przeistacza się w przedziwną postać bezkrólewia.

Jeśli nie wiadomo, przed kim odpowiadają pracownicy i kto ma ich rozliczać z efektów, to sytuacja robi się bardzo niewesoła.

Mimo to nawet w takim stanie część firm potrafi jakoś egzystować, a nawet mieć całkiem zadowalające wyniki sprzedaży.

W takim układzie jest to przede wszystkim zasługa samej załogi, która mobilizuje się na tyle, aby mimo braku skutecznego menadżera utrzymywać zakład na rynku.

W takich sytuacjach model organizacji czasu pracy rodzi się dość spontanicznie i ciężko ująć go w jakieś ramy.